niedziela, 2 listopada 2014

Psychopata jest wśród nas, czyli "Chemia śmierci".


Wyobraźcie sobie niewielką zagrodę. W środku, oprócz jej zwyczajnych mieszkańców, czai się ktoś, kto tylko pozornie jest podobny do reszty - wilk w owczej skórze.
Taki właśnie zabieg stosuje Beckett w Chemii śmierci, serwując czytelnikom brutalną zbrodnię w małomiasteczkowej otoczce. Mieszkańcy zadają sobie tylko jedno pytanie - kto jest zabójcą? Być może osoba, którą widujemy codziennie, darzymy zaufaniem i podajemy jej rękę na powitanie. Osoba, którą znamy od lat, a może raczej wydaje nam się, że ją znamy...



Manham - pozornie sielankowe i spokojne miejsce, przeradza się niespodziewanie w arenę działań zwyrodniałego psychopaty. Atmosfera staje się coraz bardziej gęsta i klaustrofobiczna, a zbiorowego polowania na czarownice nie da się już uniknąć. Z pogarszającej się każdego dnia sytuacji zdaje się czerpać jedynie miejscowy duszpasterz i zarazem samozwańczy przywódca nieformalnej grupy nieco przypominającej milicję obywatelską. Wszechobecna podejrzliwość i lęk nie są natomiast zbyt pomocne dla Davida Huntera, mieszkającego w Manham zaledwie od paru lat. Pełni on funkcję zwyczajnego miejscowego lekarza, ale w istocie jest cenionym antropologiem sądowym, usiłującym uciec przed tragiczną przeszłością. Gdy ginie pierwsza ofiara okazuje się, że niektóre rzeczy nie dają tak po prostu o sobie zapomnieć, a umiejętności, z których nie korzystał od dłuższego czasu teraz mogą okazać się niezwykle pomocne.

Chemia śmierci oferuje nam czytelniczą rozrywkę na wysokim poziomie. Zamiast gnającej na złamanie karku akcji, otrzymujemy solidną dawkę napięcia i charakterystyczny klimat grozy. Autor nieco zwalnia tempa jedynie po to, by po parunastu stronach wbić czytelnika w fotel i zafundować mu kolejne zaskoczenie. Plusem są także niezwykle szczegółowe,
ale bynajmniej nie nużące opisy - Beckett ustami doktora Huntera wyjaśnia naukowe procesy zachodzące po śmierci, czyni to jednak w sposób zrozumiały nawet dla laika (czyli mnie). Z pewnością nikt nie poczuje się skonsternowany czy zagubiony.
Bardzo udana wydaje się sama koncepcja makabrycznego, rytualnego charakteru zabójstw. Dlaczego ofiarami padają jedynie młode kobiety?
Co mają z tym wspólnego znajdowane od czasu do czasu truchła zabitych zwierząt i sidła, w które wpadają członkowie ekip poszukiwawczych?


Jak się okazuje, najgorszą pułapką nie jest wcale ta zastawiona przez psychopatę. W Chemii śmierci autor poddaje wiwisekcji przede wszystkim społeczność małego miasteczka, a efekty jego badań są bolesne - hermetycznie zamknięta zbiorowość okazuje się zacofana, wroga
i bezlitosna. Jeżeli przybyłeś z zewnątrz, zawsze pozostajesz obcym i to ty stajesz się pierwszym podejrzanym gdy dochodzi do wstrząsających wydarzeń. Kłusownicy pod pretekstem zaprowadzenia porządku terroryzują wybranych przez siebie mieszkańców, a pastor wreszcie ma dowód na to, że grzeszna natura jego wiernych spotkała się z konsekwencjami. Manham toczy wewnętrzna choroba i tylko ukaranie sprawcy może temu zapobiec.

Realistyczna i zarazem niezwykle wciągająca powieść Becketta zadowoli zarówno czytelników thrillerów jak i kryminałów. Niestety, w Chemii śmierci natkniemy się również na parę schematów, po które często sięgają twórcy tego typu książek, czego przykład stanowi chociażby tragedia rodzinna bohatera i chęć zostawienia w tyle mroków przeszłości. Dla mnie osobiście nie stanowiło to większego problemu, zwłaszcza że całokształt wynagradza te pojedyncze, w gruncie rzeczy mało znaczące niedomagania. 

Nie ma drugich szans, są tylko inne. Jakąkolwiek podejmiesz decyzję, życie zawsze będzie inne niż wtedy, gdybyś podjął inną.

Ciało ludzkie zaczyna się rozkładać cztery minuty po śmierci. Coś co kiedyś było siedliskiem życia, przechodzi teraz ostatnią metamorfozę. Zaczyna trawić samo siebie.

11 komentarzy:

  1. Tak... Dawno, dawno temu wpadłam na tom 3 tej serii i ją kupiła nie zdając sobie sprawy, że to w ogóle seria. Taka byłam ehm "przytomna" xD Teraz muszę zdobywać poprzednie tomy, ale jakoś ciągle mi z nimi nie po drodze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile każda z książek dotyczy oddzielnej sprawy, to można sobie na to pozwolić. Ja zrobiłam podobnie z serią Lackberg zaczynając, uwaga uwaga, od... ósmego tomu ;). W gruncie rzeczy nie sprawiło to nawet specjalnej różnicy :).

      Usuń
  2. Kochana, widzę, że nasze gusta się pokrywają. Już od dłuższego czasu staram się przeczytać "Chemię śmierci", ale nigdzie nie mogę jej dostać. Po Twojej recenzji jestem już zdecydowany - jutro składam zamówienie w jakiejś księgarni internetowej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że moja recenzja okazała się pomocna :). Mam nadzieję, że książka Cię nie zawiedzie. A ja tymczasem sięgam po "Zapisane w kościach"... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam oczywiście na recenzję drugiego tomu. Jeżli i ta będzie pozytywna, nie będę bał się kupić całej serii :)

      Usuń
  4. Chcę przeczytać tą książkę od dłuższego czasu, ale jakaś ''miła'' osoba wypożyczyła ją i nie ma najmniejszego zamiaru oddać :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Widoczne schematy chyba by mi nie przeszkadzały. Z chęcią przeczytam, gdyż uwielbiam thrillery i kryminały.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem czy się skuszę, ale znam kogoś, kto czytał i mu się podobała. Bardzo. Hmm... Może jednak powinnam spróbować? ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gatunek nadałby się na prezent dla niejednego znajomego,bo takie mordercze ksiązki czyta wielu ;) a ja chyba odpuszczę, bo uff, kryminałów prawie nie czytam, czasem jakiś thriller :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Polecam pozostałe tomy bo warto. Beckett potrafi budować napięcie i do tego te wszystkie paskudne opisy. Jedna z lepszych serii kryminalnych według mnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmmm... ta książka Becketta podobno jest bardzo dobra, ale po przeczytaniu Ran kamieni nie jestem do niego jakoś szczególnie przekonana. Trochę za dużo ciągnięcia się, a ciekawsze zwroty akcji na koniec. No ale może kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, o ile jakimś cudem przebrnąłeś przez powyższego posta, racz wyrazić swoją opinię na jego temat ;). Postaram się odwiedzić Cię tak szybko, jak będzie to możliwe i również pozostawić po sobie ślad :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...