wtorek, 4 listopada 2014

Klasyka fantasy w wersji oszczędnej, czyli "Dziewięciu książąt Amberu".


Budzisz się na szpitalnym łóżku i ze zgrozą odkrywasz, że twoje nogi są unieruchomione gipsem. Z ulgą przyjmujesz fakt, że jesteś jeszcze w stanie ruszać palcami u stóp, po czym usilnie próbujesz przypomnieć sobie, 
co zaszło. Jak się po chwili okazuje, oczywiste są jedynie dwie rzeczy: 
to, że miał miejsce wypadek oraz to, że jesteś od jakiegoś czasu najzwyczajniej w świecie odurzany przez pielęgniarki. 
Niewiele, ale na początek wystarczy. Pozostaje tylko pytanie dlaczego...

Rogera Zelazny'ego powszechnie uznaje się za klasyka gatunku - zarówno fantastyki jak i SF - tego nie odmówi mu (chyba) nikt. Często jednak spotykam się z różnego rodzaju żalami/pretensjami kierowanymi wobec powyżej wymienionego autora. Teraz, jakiś czas po lekturze Dziewięciu książąt Amberu, spróbuję się do nich ustosunkować, tworząc przy okazji coś w rodzaju recenzji ;).



Za krótko, za płytko i ogólnie grafomania - takie właśnie zarzuty wobec pierwszej części cyklu Kronik Amberu odnalazłam. Można by się zbulwersować, no bo takie rzeczy o klasyce... jakim cudem?
A jednak. Nie mam zamiaru tworzyć skomplikowanego wywodu, który udowodni, że krytycy się mylą. Może nawet mają pewne podstawy, pozwalające im wysnuwać podobne opinie, jednak moim zdaniem powinni je formułować znacznie ostrożniej. To fakt - mimo że powieść Zelazny'ego niektórzy zaliczają do tzw. literatury pięknej, nie znajdziecie tutaj metaforycznych, barwnych opisów, głębokich jak ocean przemyśleń ani nawet znacznej objętości, wbrew pozorom bardzo często spotykanej 
na księgarnianych półkach. Książka, wydana oryginalnie w 1970 roku, jest napisana w stylu... na wskroś współczesnym. Konkretnym, prostym, 
ale na pewno nie prostackim, tak jak niektórzy pragną to przedstawić. Osobiście wolę, gdy autorzy używają poetyckiego języka, jednak znacznie bardziej odpowiada mi metoda Zelazny'ego niż bezsensowne, pseudofilozoficzne dywagacje zajmujące około tysiąca stron. Dziewięciu książąt Amberu to po prostu fantastyka, która nie udaje, że jest czymś więcej. Fantastyka, której zwięzłość pozwala na lekturę prędką, lekką,
lecz zarazem satysfakcjonującą - przynajmniej tak było w moim przypadku. 



Roger Zelazny ukazuje motyw stary jak świat, ale zarazem podaje go 
w interesującej oprawie, która w latach 70. z pewnością mogła uchodzić 
za rewolucyjną. Teraz odbieramy jego powieść nieco inaczej,
ale czy straciła przez to na znaczeniu? Nie. Brutalna walka o władzę, zdrady, spiski i knucie intryg - nawet przeciw własnej rodzinie - to obrazy ponadczasowe. Pisarz przenosi je na grunt fantastyki i pozwala nam stać się cichymi słuchaczami opowieści, którą snuje jeden z książąt Amberu - Corwin. Bardzo polubiłam tego bohatera i gdy musiał stawić czoła rodzinnym knowaniom kibicowałam mu, podziwiając równocześnie jego przebiegłość. Niejednoznaczność bohaterów jest znaczącym plusem tej historii. Walczące o tron Amberu rodzeństwo to nie po prostu czarno-białe, papierowe postacie.Fakt, że chciwość i żądza władzy okazują się najistotniejsze, nie czyni z nikogo antagonisty. Zwłaszcza, że Corwin
(do którego przecież czuje się sympatię) również ucieka się do podłych
i nieuczciwych wybiegów. Czy gdybyśmy nie poznawali wydarzeń z jego perspektywy, nadal byśmy go lubili?



Podsumowując, powieść Dziewięciu książąt Amberu nie jest może najbardziej ambitną odsłoną fantastyki, a ci, którzy oczekują piętrzących się górnolotnych fraz pozostaną niezaspokojeni. Jak już pewnie zauważyliście, zgodzić się z krytykami nie zamierzam. Mają jednak prawo do swoich opinii, a mi do fanatycznego wyznawcy Rogera Zelazny'ego daleko. Zwięzłość i nieduża objętość nie stanowią podstawy do tego, by skreślać książkę z listy klasyki, a powieść nie musi mieć maksymalnie zawiłej, skomplikowanej fabuły, by zasłużyć na miano wyjątkowej. Zadaj sobie
zresztą pytanie, czy autor aby nie bawi się Twoimi wyobrażeniami
o gatunku, jakim jest fantasy? Może padłeś ofiarą własnych oczekiwań,
a nie "grafomanii"?

Jeżeli nie czytałeś, przekonaj się sam. Jeżeli czytałeś... pomyśl jeszcze raz :).

10 komentarzy:

  1. Nie czytałam i pewnie się nie skuszę, ale mój tata lubi fantastykę i nie jest zbyt wybredny, więc o ile nie czytał jeszcze tej książki, to myślę, że powieść mogłaby mu się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też czytałam te krytyczne opinie i przyznam się szczerze, że trochę ostudziły moje chęci wobec tej pozycji. Teraz mam mieszane uczucia. Może dam jej jednak szansę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej po prostu przekonać się samemu :). Zwłaszcza, kiedy zdania są podzielone.

      Usuń
  3. Przyznam szczerze, że nie czytałam żadnej książki tego autora, ale też nie jestem pewna czy chcę to zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli chodzi o fantastykę, to znam się na tym temacie prawie wcale. Przeczytałem kilka pozycji, ale powszechnie spotykanych. "Hobbit" "Harry Potter" - bo to chyba fantastyka jest, nie? :) Dlatego jakoś nie ciągnie mnie do czytania klasyki fantastyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do niedawna miałam podobne zdanie na temat SF, ale wystarczyło przeczytanie dwóch książek więcej, żeby odwrócić to o 180 stopni i "wkręcić" się w klimat. O ile całkiem Cię fantasy nie odrzuca, naprawdę spróbuj jeszcze raz, bo ani "Hobbit" ani "Harry Potter" nie wyznaczają granic gatunku i jest on dużo bardziej różnorodny niż się wydaje :).

      Usuń
    2. Skoro aż tak kusisz, to obiecuję, że kiedyś przeczytam trzy powieści fantasy. Różnorakie, żeby jakoś się zaaklimatyzować ;)

      Usuń
  5. Ja niestety nie przepadam za fantastyką, ale planuję podjąć próbę zmierzenia się z tym gatunkiem - ale nie w najbliższym czasie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeżeli chodzi o fantastykę, to mam dużo do nadrobienia. Z tym autorem nie miałam jeszcze styczności, ale chętnie sięgnę kiedyś po jego książkę. Zobaczymy, jak wpasuje się w moje wyobrażenie fantastyki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nawet nie słyszałam o takiej klasyce, czasem gonimy za nowościami, a zapominamy o dawnych książkach, postaram się przekonać sama ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, o ile jakimś cudem przebrnąłeś przez powyższego posta, racz wyrazić swoją opinię na jego temat ;). Postaram się odwiedzić Cię tak szybko, jak będzie to możliwe i również pozostawić po sobie ślad :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...