czwartek, 2 października 2014

Mój drogi notatniczku, czyli co się dzieje, gdy Shinigami jest znudzony.

Słowem wstępu

Czy podczas oglądania wiadomości zdarza Ci się myśleć, że świat bez przestępczości byłby lepszym miejscem? Mnie osobiście tego typu odczucia nachodzą bardzo często. Pozostaje tylko podstawowe pytanie, jak to osiągnąć - resocjalizacja, pomoc psychologiczna, bardziej surowe prawo? Wszystkie z powyższych sposobów zostały już wypróbowane
w różnych częściach świata, lecz skutki trudno uznać za zadowalające. Najprostszym rozwiązaniem wydaje się zniknięcie z powierzchni ziemi wszystkich, które mają na sumieniu ciężkie przestępstwa. No cóż... łatwiej napisać, trudniej wykonać.


Jednak gdyby - jakimś cudem - w Twoje ręce dostał się tajemniczy przedmiot, pozwalający na stopniowe usuwanie wybranych kryminalistów...               
Czy wykorzystałbyś otrzymaną możliwość, nawet, jeżeli sam stałbyś się przez to zabójcą?



Coś o fabule

Już sam pomysł wydaje się niebanalny i diametralnie różny od innych mangowych fabuł, łącząc w sobie fantasy, motyw kryminalny, ale zarazem wątek psychologiczny - nic zatem dziwnego, że dzieło Tsugumi Ohby oraz Takeshiego Obaty osiągnęło spory sukces, stając się rozpoznawalne wśród czytelników na całym świecie.

Genialny siedemnastolatek - Light Yagami - odnajduje tajemniczy notes
w czarnej oprawie. Załączona instrukcja głosi, że wystarczy napisać
w środku imię i nazwisko wybranego człowieka, którego chce się uśmiercić
a potem... należy tylko oczekiwać efektów. Chłopak myśli, że padł ofiarą idiotycznego żartu do czasu, aż postanawia użyć znaleziska w ramach eksperymentu, a skutki okazują się śmiertelne. Dodatkowo 
ukazuje mu się zabójczo urodziwy Shinigami Ryuk - prawowity właściciel notatnika,
czy może raczej
Death Note. Jak zareagowałby przeciętny człowiek? Wrzasnął i zakopał notes gdzieś za siedmioma górami, by nie mieć nic wspólnego z tak podejrzaną sprawą.

Light natomiast - owszem wrzasnął, ale parę chwil później stwierdził,
że postanawia przystąpić do dzieła, czyli... oczyszczenia naszego globu
z wszelkiej maści oprychów.


Moje wnioski

Głównym wątkiem jest rywalizacja pomiędzy Lightem (znanym powszechnie jako Kira), który uważa, że podli ludzie powinni umrzeć, a "L" - genialnym detektywem pogrywającym sobie nawet z Interpolem. Obserwowanie potyczki dwóch niezwykłych umysłów dostarcza zarówno emocji i rozrywki, jednak mi osobiście bardzo istotne wydaje się tło wydarzeń, a konkretnie kwestie moralne. 

Większość czytelników wie, komu kibicuje bądź czyje motywy wydają im się bardziej przekonujące, ja jednak uważam, że ani Light ani "L" nie mają słuszności - a przynajmniej nie do końca. Nastoletni uczeń, początkowo zszokowany i przerażony, zyskawszy władzę nad śmiercią zaczyna uważać się za "boga nowego świata", a swoją "misję" traktować niczym świętą wojnę - tak naprawdę nie po to, aby stworzyć lepszą rzeczywistość, ale aby wykreować miejsce, które on sam zaakceptuje. Nie przeszkadza mu to,
że stał się zabójcą - wymierzającym sprawiedliwość - ale jednak zabójcą. Posuwa się do tego, że planuje usunąć również ludzi "bezużytecznych"
a w ostateczności nawet... własną rodzinę, jeśli jego sekret okazałby się zagrożony. Z kolei "L" nazywający zabójstwa Kiry najbardziej niegodziwym przestępstwem wszechczasów również do mnie nie przemawia (chociaż jeżeli musiałabym wybrać, skłaniam się w stronę detektywa).


Podsumowując

Nieszablonowa fabuła, rozrywkowa ale też skłaniająca do przemyśleń. Bohaterowie interesujący, chociaż mam wątpliwości co do postaci Lighta, którego albo zaślepiła rządza władzy, albo nagle zaczął przejawiać cechy psychopaty (teoretycznie chce działać na korzyść społeczeństwa,
ale po pewnym czasie przestaje wykazywać jakiekolwiek wyrzuty sumienia). Bardzo przypadł mi do gustu Ryuk, którego motywy pozostają nieodgadnione (czy naprawdę zgubił Death Note tylko z powodu nudy?). Trudno określić, czy jest bardziej przerażający czy komiczny. Kreska wyrazista i klarowna, nie ma potrzeby przedzierania się z maczetą przez gąszcz splątanych linii. 

Polecam!



3 komentarze:

  1. Kiedyś kolega mnie namawiał żebym zaczęła oglądać Death Note, ale się nie skusiłam, widziałam też, że jest film, nie powiem opcja z notatnikiem, w którym można wpisać nazwisko i się pozbyć danej osoby jest dosyć ciekawa ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsze słyszę, ale to nie nowość. Jeśli będę miała okazję, to się zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałam obejrzeć, ale po prostu nie mam czasu :/
    Może kiedyś :)

    Zapraszam: nocny-mark.blogspot.com
    P.s. Dopiero zaczynam i proszę o opinie w komentarzach :)
    Obserwujemy? Ja już

    OdpowiedzUsuń

Drogi gościu, o ile jakimś cudem przebrnąłeś przez powyższego posta, racz wyrazić swoją opinię na jego temat ;). Postaram się odwiedzić Cię tak szybko, jak będzie to możliwe i również pozostawić po sobie ślad :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...