środa, 29 października 2014

Prawda może być zabójcza, czyli Bez skrupułów.


Bez skrupułów to pierwsza przeczytana przeze mnie książka Harlana Cobena i zarazem powieść otwierająca cykl dziesięciu (!) pozycji, które łączy postać głównego bohatera - byłego koszykarza i agenta sportowego. Już po przeczytaniu paru pierwszych stron można bezbłędnie rozpoznać, że ma się do czynienia z kryminałem amerykańskim. Twórca nie bawi się w tworzenie specyficznego klimatu grozy, do czego przyzwyczaili nas chociażby autorzy skandynawscy, nie uświadczymy tu też wnikliwych portretów psychologicznych. Bez zbędego wprowadzenia zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń.

środa, 22 października 2014

Powiew świeżości w kinach, czyli o "Bogach" od serca.


Polski przemysł filmowy rzadko kiedy decyduje się na "skok w bok", stale racząc widzów kolejnymi produkcjami z historią w tle albo nieudanymi komediami romantycznymi. W związku z tym, każde odejście od powyżej wymienionego schematu staje się w moich oczach pewnego rodzaju szansą - szansą na wprowadzenie do rodzimego kina nuty świeżości
i zarazem dowodem na to, że potrafimy jeszcze wyjść poza przyjęte
w ostatnich latach ramy gatunkowe.
Czy jednak efekty są pozytywne? Bywa różnie, bo inaczej nie zawsze znaczy lepiej. Ostatnio dostałam szansę, by wybrać się do kina
i zweryfikować swoje poglądy na konkretnym przykładzie.

piątek, 17 października 2014

Nierządnica Babilondynu, czyli o klasyce steampunku słów kilka.

Słowo klasyka używane w odniesieniu do książek wydaje się naprawdę zachęcające, a przynajmniej tak jest w moim przypadku. Równie dobrze na okładce mogłaby się znaleźć nalepka "musisz to znać". Dlaczego? 
Bo to co klasyczne jest reprezentacyjne dla danego rodzaju literatury, stanowi swego rodzaju pierwowzór, z którego czerpią inni twórcy. 
Nic zatem dziwnego, że Maszyna różnicowa określana jako klasyka steampunku - gatunku bliżej mi nieznanego, musiała przyciągnąć moją uwagę.

poniedziałek, 13 października 2014

"Książki są po to, by nam przypominać, jacy z nas durnie", czyli 451 stopni Fahrenheita.

Papier, drewno, wiklina... wszystkie wymienione materiały posiadają określoną temperaturę zapłonu. Wróćmy jednak
do tego pierwszego, ponieważ właśnie wykonane z niego książki są sednem całej historii.           
I koniecznie zapamiętajcie - 451 stopni Fahrenheita. W tej temperaturze papier zaczyna się tlić i płonie...

Tymczasem jednak wyobraź sobie, że siedzisz w cichym, ciepłym pokoju czytając ulubioną powieść. Jakie wrażenia przywołuje twój umysł - zadowolenie, spokój, przyjemność związaną z szelestem stronic? Podekscytowanie, gdy zbliżasz się do danej sceny lub cytatu? 
Nie w świecie wykreowanym przez Raya Bradbury'ego. Tam czytaniu książek towarzyszy jedynie ciągły niepokój, obawa, lęk. Bo sąsiad może złożyć na ciebie doniesienie,
bo mężczyźni w hełmach mogą w każdej chwili wtargnąć
do twojego domu... Bo z wszystkich twoich ukochanych książek pozostanie zaledwie popiół.

piątek, 10 października 2014

Mechaniczna pomarańcza, czyli pierwszorzędny horror szoł.

Czasami już po przeczytaniu pierwszych trzech zdań możemy stwierdzić, czy dana książka będzie dla nas poważnym wyzwaniem. Mniej więcej w tym samym czasie możemy wysnuć przypuszczenie,     że właśnie trafiliśmy na coś fascynującego...

W moim czytelniczym życiu niewiele było takich decydujących trzech zdań. Zazwyczaj, tak jak każdy, potrzebowałam czasu - parunastu       lub nawet parudziesięciu stron by zdecydować, czy wizja autora         do mnie przemawia i czy dalsza lektura w ogóle ma sens. Mechaniczna pomarańcza z całą pewnością zalicza się do wybranego grona powieści. Tych wciągających na samym starcie i nie pozwalających     na chwilę oddechu.


środa, 8 października 2014

Musimy porozmawiać o klasyce, czyli romantyzm nie boli.

Powszechna opinia jest taka, że romantyzm albo się kocha, albo nienawidzi... Można jednak czytać wybiórczo, tak jak Heyter ;). Jeżeli klasyka Ci nie straszna,     to co napiszę raczej nie będzie dla Ciebie nowością. Jeśli jednak wzdrygasz się       na samą myśl o XIX-wiecznej literaturze, może nadeszła pora by coś zmienić.

Edgar Allan Poe był prekursorem nie tylko horroru czy fantastyki, ale również kryminału. Opowiadania i nowele przedstawiciela amerykańskiego romantyzmu, które zainspirowały wielu innych pisarzy (min. cenionego przeze mnie Lovecrafta) to prawdziwe mistrzostwo, zarówno pod względem fabuły, jak i stylu, pełnego wszelkiego rodzaju wyrafinowanych zdobień i ornamentów. Jeżeli nie czyta się         na co dzień literatury sprzed ponad 150 lat, z pewnością trzeba do tego przywyknąć.

Nowele Beczka Amontillado, Serce oskarżycielem lub Czarny kot potrafią wywołać silne emocje, nawet jak na dzisiejsze standardy, gdy odbiorcom żaden koszmar wydaje się nie być straszny. Poe niezwykle umiejętnie stopniuje napięcie, by na koniec zszokować czytelnika nagłym ujawnieniem okrutnej prawdy - moim zdaniem śmiało zasługuje na miano mistrza suspensu.
Nie brakuje tutaj udziału sił nadprzyrodzonych, tajemniczych zgonów, delirycznych wizji, szaleństwa, grozy i makabry, a wszystko to ukazane w gotyckiej oprawie.       Jako miłośniczka tego typu klimatów, nawet przez chwilę nie czułam się zawiedziona. Od siebie polecam Berenice, Maskę śmierci szkarłatnej i Zagładę domu Usherów.

Miłej lektury ;).

Dagerotyp E.A. Poe

W głuchą północ, w snów tumanie, gdy znużyło mnie dumanie
Nad księgami zapomnianej magii, znanej w dawnych dniach,
Chyląc głowę nad foliałem, niespodzianie usłyszałem
Chrobot, jakby ktoś nieśmiałym palcem skrobał znak na drzwiach.
Gość, mruknąłem, tym sygnałem daje znać, że stanie w drzwiach:
Skąd ten zimny pot i strach?
Kruk, tłum. Stanisław Barańczak

The Raven, John Tenniel

Postać Poego inspirowała i inspiruje nadal...

- "Przeklęty dom" - opowiadanie H.P. Lovecrafta
- "The Raven" - thriller Jamesa McTeigue'a z 2012 r.
- "The Cask of Amontillado" - utwór Alan Parsons Project
- "Murders in The Rue Morgue" - utwór Iron Maiden
- "Klan Poe" - manga Moto Hagio





czwartek, 2 października 2014

Mój drogi notatniczku, czyli co się dzieje, gdy Shinigami jest znudzony.

Słowem wstępu

Czy podczas oglądania wiadomości zdarza Ci się myśleć, że świat bez przestępczości byłby lepszym miejscem? Mnie osobiście tego typu odczucia nachodzą bardzo często. Pozostaje tylko podstawowe pytanie, jak to osiągnąć - resocjalizacja, pomoc psychologiczna, bardziej surowe prawo? Wszystkie z powyższych sposobów zostały już wypróbowane
w różnych częściach świata, lecz skutki trudno uznać za zadowalające. Najprostszym rozwiązaniem wydaje się zniknięcie z powierzchni ziemi wszystkich, które mają na sumieniu ciężkie przestępstwa. No cóż... łatwiej napisać, trudniej wykonać.


Jednak gdyby - jakimś cudem - w Twoje ręce dostał się tajemniczy przedmiot, pozwalający na stopniowe usuwanie wybranych kryminalistów...               
Czy wykorzystałbyś otrzymaną możliwość, nawet, jeżeli sam stałbyś się przez to zabójcą?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...