niedziela, 31 sierpnia 2014

Wurt, czyli z żółtym piórkiem w ustach.

Chłopiec wsuwa piórko w usta...

Już po przeczytaniu pierwszej strony pytań jest wiele. Zbyt wiele.                 Na wszystkie jednak stopniowo, wraz z zagłębianiem się w lekturę, znajdujemy w miarę satysfakcjonujące odpowiedzi. Tylko jedno wyjaśnienie pozostawia niedosyt, tylko jedno pytanie stale drąży czytelnika...

... spokojnie, otrzymasz swoją szansę, aby je zadać. Ale pamiętaj                 o poradzie Kota Gracza: bądź ostrożny... bardzo ostrożny... Żółte piórko zabierze cię tam, gdzie wcale nie chcesz się znajdować.

Czym jest Wurt?
Ponoć przypomina sen. Sen, w którym całkowicie zapomina się o jawie, sen, w którym żaden inny świat już nie istnieje. A jednak różnica między tymi dwoma stanami jest decydująca. 
Od snu nie można się uzależnić. 
Sen nie może stać się bardziej realny od rzeczywistości. 
Sen nie może uwięzić cię na zawsze. 
Sen nie może cię zabić.

Jaki jest świat Wurta? To świat Skitrowców. Pochłaniający, niepokojący, niezwykle intensywny, momentami perwersyjny - jak cała książka Noona. Bohaterowie wciągani są w sieć imaginacji i urojeń, marzeń i delirycznych koszmarów, z której wyzwolenie się jest trudniejsze, niż przypuszczacie.       Bo oni wcale nie chcą się wyzwolić. 
Wurt, idealnie prawdziwy, gdy się w nim tkwi, dla Skitrowców zawsze pozostaje prawdziwszy od tego, co zastają w codziennej rzeczywistości deszczowego Manchesteru.

Jacy są sami Skitrowcy? Mam wobec nich ambiwalentne uczucia.           Ale przecież tak samo niejednoznaczne wrażenia wywołują wykreowane przez Noona realia, wymyślona przez niego fabuła.
W końcu nie można tak po prostu sympatyzować z narratorem - Skrybkiem, który pała do swojej siostry bynajmniej nie braterskim uczuciem, z Żukiem - charyzmatycznym przywódcą ze skłonnością do dominacji, z Bridget - widmodziewczyną wdzierającą się   do cudzych umysłów, z Mandy - nową, pragnącą odnaleźć swoje miejsce w grupie i przy okazji "podkradającą" Brid kochanka...

Bohaterów co prawda nie można polubić, ale przywiązać się do nich - owszem.     
I dotyczy to nawet sześciomackowego Stwora-z-Kosmosu wydzielającego podejrzany śluz.

Ale Wurt to nie tylko opowieść o paczce uzależnionych od ekstremalnych wrażeń młodych malkontentów. To opowieść o ludziach, o tym, ile potrafią poświęcić.
Na przykład, żeby wyzwolić się od codzienności życia, tak jak Żuk, który nie jest zdolny przetrwać bez kolejnych piórek.
Na przykład dla miłości, tak jak Skrybek, który decyduje się na ostateczny akt ofiary gdy wydaje się, że sytuacji nic już nie może uratować.

Bo uczucia są prawdziwe - nawet wówczas, kiedy nie wiesz, czy ziemia,       na której stoisz jest realna czy wurtowa.


...chłopiec wysuwa piórko z ust.




Są rzeczy ważniejsze od innych, i nic nie poradzę, że czyni mnie to złym.

***

Może zmieniam się na gorsze.
Bo kto wie, czy gorsze nie jest lepsze, kiedy człowiek stoczy się dostatecznie nisko.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...